Konik Studio / Tu Centrum Szczecin / Guślarz Rafał Bajena /
Piszę to piękną wiosną roku 2026
po urodzinach Pana,
a 1993 od momentu
Ἀνάληψις
Analēpsis
gdy
uniósł się w górę!
2026 − 33 = 1993!
Czyli znowu w ukochanych latach 90 tych!
Pamiętam je. Byłem wtedy dzieckiem, podrośniętym. Pamiętam wieczny karnawał Turzyna, który był dla nas, dzieci z „greckiego” podwórka, planszą ciągłych przechadzek. Znałem to miejsce na pamięć.
Pochodzę sobie tam w pamięci trochę…
Turzyn - miejsce z którego jestem, a to kapela pana Józefa Bystronia.
Pułaskiego, róg Bohaterów Warszawy, podłużna wyspa. Dwa trójkąty niemieckich bunkrów otwierają bramę.
Mój ojciec właśnie porzucił pracę kierownika u cystersów w Kołbaczu i, niesiony wiatrem Tao oraz zamorską przygodą, rozstawił towar na masce Łady Samary. To był strzał w dziesiątkę!
Dzięki temu, że wszedł w przepływ kosmicznej mocy szybko znalazł się w innej rzeczywistości, którą sam wykreował, jak miliony stojących z nim tam wtedy Polaków.
Mijam go i lecę dalej…
Bitte eine Mark. Zdarzały się przykłady żebractwa pośród dzieci. Autobusy z Niemcami, Stettinerami, Stettinerkami i osobami stettinerskimi parkowały za Wielką Wierzbą, na której jeszcze siadali czarno-biali ludzie z fotografii dzieciństwa mojej mamy, bo to ich najpierw było „greckie podwórko”, a potem, po nich, nasze. A było jeszcze zwaśnione z nami „drugie podwórko”, to od Bema — to było podwórko mojego taty.
Pewnego razu podczas zabaw na trzepaku, przy śmietniku, dostrzegliśmy możliwość dewastacji starej kanapy wywalonej tam. Znaleźliśmy w jej ciele słoik z ukrytym depozytem, dokumentami jakiegoś SS-mana, tak myśleliśmy. Najpierw nie wiadomo po co zakopaliśmy go w naszej pięknie kwadratowej piaskownicy, z której wszyscy wyszliśmy, a która była stolicą naszego terytorium. Potem jednak powzięliśmy zamiar sprzedać go u dziada na Turzynie, którego znaliśmy, bo ciągle chodziliśmy tam oglądać relikty niemieckiego wojska. Poszło za dwie puszki coca-coli! Na 5–6 dzieciaka.
=
Były także na Turzynie punkty, w których miejscowe dzieci mogły sprzedać znaczki samochodowe. Właściciele samochodów, które nie miały znaczków, mogli tam oczywiście nabyć brakujące znaczki. Często były to te same znaczki.
Klatka 88
„Greckie” podwórko, zwłaszcza ze strony tylnych wyjść z klatek od Bohaterów Warszawy, było bardziej tajemnicze. Klatka 88! Wyglądająca jak ze snu pruskiego odpowiednika Franza Kafki: greckie symbole nad drzwiami, no i chodzące w kółko, całkowicie i radykalnie ubrane na czarno, starsze kobiety — wdowy.
Po greckiej wojnie domowej (1946–1949) Polska przyjęła kilka tysięcy uchodźców z Grecji i Macedonii Egejskiej; część z nich trafiła także do Szczecina i na Pomorze Zachodnie. Przyjechali tu jako dzieci i rodziny partyzantów komunistycznych, którym państwo polskie zapewniło mieszkania, szkoły i pracę.
Obecnie Pułaskiego stoi pod astralnym wpływem Hadesa, Aresa i Herry; stało się naturalnym przedłużeniem Ku słońcu, jako dopływ sepulkralnego Sikorskiego. „Największy” cmentarz Europy przyciąga swym oddechem ulice mojego dzieciństwa do purpurowego snu.
Dziady kleszczewskie
Są rytuały jesienne, są też i wiosenne, są letnie i zimowe, ale każdorazowo, chociażbyśmy robili to w XXI wieku albo jeszcze kiedyś indziej, są to momenty, w których manifestuje się hierofania, dla każdego według jego miary. Ale jednak dla wszystkich też wspólnie — i działają wtedy archetypy, i tworzą się mity, i legendy powstają, bo czas jest święty, a one tam żyją, to ich środowisko naturalne.
Takie momenty ożywienia ducha miejsca to oczywiście specjalność Kierownika Rafała Bajeny, którego emanacje przyjmują różne nazwy, ale z substancji jego własnej pochodzą, a ta ma tak już, że ożywia to, co nieżywe, i wskrzesza, chociażby w momencie rytuału.
Na szkle malowane
Było to tak, że akurat zbliżała się równonoc. Dziady, Halloween, Święto Zmarłych — w Tu Centrum Szczecin wymieniano okna, stare na nowe, nowe jak stare, ale stare trafiły w moje ręce. Umyśliliśmy z Rafałem, abym je pomalował, bo właśnie wtedy na oknach malowałem.
Czas otwarcia się bramy zaświatów to odpowiedni moment na outdoorowe malowanie okien. Szybko robi się ciemno i malarz musi polegać na swoim doświadczeniu, intuicji i wewnętrznym świetle, ponieważ nic nie widzi.
Albo widzi tylko w połowie, zanim słońce zmruży oczy, potem on mruży, potem już tylko duchy pomagają mu odnaleźć drogę.
Okna były malowane na podwórku obiektu, a potem znowu wmontowane tam, skąd zostały wyjęte, aby czekać na nowe, ale jeszcze być tam jakiś czas — pomalowane, witrażowe.
Ptaki zemsty Kleszczewskiego w oknach Objektu Kreatywnego Jadwigi wsparte supportem "Kościejów" Marty Cieślak.
Widmo złego gospodarza z mickiewiczowskich Dziadów, część II. „Rozszarpią nas kruki i wrony” — malunek ale też music.
Tu Centrum Szczecin / Objekt Kreatywny Jadwigi.
Akcje Tu Centrum Szczecin, Kreatywnego Obiektu Jadwigi — to rytuały miejskie, mają swoją dynamikę: planowaną? spontaniczną? spontanicznie planowaną? Kto to wie?
Natomiast było tak, że Kierownik połączył różne motywy i kierunki, ludzi ze śródmieścia i wreszcie też Turzyna, a przynajmniej tych, co w sercu mają Miasto, i zmieszał to wszystko w taki sposób, że podczas otwarcia „wystawy”, czyli w tym wypadku okien, byli wśród nas uczestnicy zajść różni: biskup, duchy, artyści, Cyganie, ale także sam Pan Józef od „Turzyńskiej Polki”. Tak więc muzyka miała element magiczny.
Ruszyliśmy korowodem, aby ulicami miasta przejść do labiryntu, „przeklętej”, ale także zaklętej fontanny Ryszarda Wilka, by złożyć na niej świece.
Tak też uczyniliśmy. Miasto było nasze!
Jeszcze przez bardzo długi czas, przez kilka miesięcy, nikt tych lampionów nie zabrał i świeciły tak, nie świecąc jeszcze bardzo, bardzo długo.
Paweł Kleszczewski, lalka oraz poeta Jarosław Błahy w hełmie wikinga.
zdjęcia i wideo, dzięki uprzejmości Rafała Bajeny.
Wiosna!
Kiedy tylko zima umrze na nowo, pojawia się wiosna, ale żeby jej pomóc, należy dokonać rytuału spalenia Marzanny — słowiańskiej kukły voodoo, którą jak co roku zanieśliśmy nad brzeg jeziora Dąbie, aby dokonać przemiany!
Jest to jeden z trzech rytuałów, wraz z Saint Brigid’s Day i Dziadami, które po prostu musimy zrobić, aby było dobrze.
Gdyby ktoś jednak zastanawiał się głęboko nad tym, jak powstał świat i dlaczego jest tak, jak jest, i to, co jest, jest takie, jakie jest — ten film wszystko wyjaśnia!
Mircea Eliade : „Czas święty jest odwracalny, jest to czas mityczny, który można aktualizować poprzez rytuał.”
strix / kleszczewski / painting on glass / 2024
W takim właśnie czasie, kiedy aktywowane zostaje „paranormal activity spiritual zone”, czyli hierofania, w takim czasie nie tyle tylko rodzą się mity — tam mity żyją, tam rządzi logika mitu, powstają one, jak i legendy. W takim czasie działa synchro i możliwe są podróże między gwiazdami, zwierzęta zaś przemawiają ludzkim głosem.
Gdzie jest synchro, tam już blisko do bogów — albo jedynego, albo wielościowych — tam świeci światło, które prowadzi w stronę jabłka, po które warto sięgnąć, może? To czas, w którym wszystkie kulki w maszynie losującej, jakimś dziwnym trafem, trafiają w odpowiednie miejsce i mają odpowiednie symbole. Jeśli kto potrafi, to warto w taki czas iść.