Skip to content
12 min read

Koło Czasu. Koszalin. KWESTIA PAMIĘCI

Pamięć jawi mi się tutaj jako sieć połączeń. Widzę jak jedne wyrastają w drugie i ich połączenia i przepływ między nimi. I jakżeż one same w sobie są światem dla siebie i stają się częścią mojego świata. Ja w nich, one we mnie i ja w sobie i one w sobie- wiele połączeń!

I jeszcze to wszystko jest w ruchu!

I w przestrzeni!

Koszalin / Muzeum / Konik Studio / 760 lat Koszalina
Konik Studio / Koszalin 760 lat

Pamięć to ciekawa przestrzeń.

Miejsce wspólnej wymiany- ktoś darowuje komuś COŚ (przedmiot, wiedzę, stan ducha) i wydawać by się mogło, że to COŚ, trafiające na półkę, pośród innych „cosiów” przepadło, zmieniło się w dekorację i stało się niewidoczne.

Bo nie jest już widoczne jako odnośnik, odsyłacz do wiedzy, którą ze sobą ów COŚ niosło.

          Uosobienie czegoś nieuchwytnego, bo jak nazwać to WSZYSTKO co rodzi się nie tylko pod naszym spojrzeniem w TU i TERAZ, bo kolejne spojrzenie odsyła poprzednie w czas przeszły dokonany; ale słowo wymówione, usłyszane, przemyślane, krążące w pojemności wszystkich innych wielokrotów słów, zdań, rozmów, dyskursów przez złożoność lat w trwaniu, w przepływie dat, zmian, narodzin i śmierci, stabilności i odbudowywania, całej Fortuny- w całości, z jej przychylnością i nieprzychylnością.

To jest pojemność!!!

Konik studio / 760 lat Koszalina / Koło Czasu
zbiory Muzeum Koszalińskiego

Patrzę na figurkę Buddy- medytującego pod drzewem, które tu jest w postaci siedmiogłowego węża. Jego twarz spokojna, skupiona, dłonie płasko spoczywają na sobie, nogi złożone w pozycji kwiata lotosu. Patrzymy się na siebie. On się lekko uśmiecha.

A ja mam dostęp do wiedzy o nim.

Nie tylko samej postaci Buddy i JEGO historii, HISTORII niosącej jego historię i figurę dalej i dalej.Także widzę swoją historię w jego.

Figurka jest sklejona, jakimś ciemno brązowym klejem podobnym do budaprenu- jak kiedyś, kiedy trzeba było skleić podeszwę do buta, a więc była rozbita. Ktoś ją na powrót scalił za pomocą kleju.

A znalazła się ona, ta figurka, w moim posiadaniu w ten sposób, że kiedy moja mama sprzedawała mieszkanie po dziadku, (moim dziadku, jej- ojcu) pomagałyśmy z siostrą sprzątać w mieszkaniu i mogłyśmy wziąć po dziadku co chciałyśmy.

O moją uwagę wołała neapolitańska żółć zaklęta w kształcie medytującego Buddy. Od tamtej pory była ze mną już. Na studiach w Toruniu, a potem w paczkach które kursowały bez otwierania.

Ostatecznie odnalazłam tą figurkę szukając czegoś innego w kartonie na strychu.

Postawiłam przed sobą i mam nadzieję, że mi pomaga w pracach, które wykonuję przodem do niej.

To jej materialna historia w mojej opowieści.

Ale jej własna historia jest inna

Trafiła do mojego dziadka poprzez zakup. Mama mówiła, że chyba gdzieś na Sri Lance nabył. Mieszając fakty z życia dziadka i tym samym komplikując historię aby była bardziej atrakcyjna- bo w sumie nie jest.

Więcej o tym zakupie świadczy napis na spodzie figurki: LONGINA NAGYON S? K? ? MAZSY i data 02 potem 1 lub kreska oddzielająca dzień od miesiąca? 0 4 i 78.
Konik Studio / Pomorze

Można przypuszczać, że dziadek nabył lub może więcej- otrzymał ową figurę od pewnego nieznanego mi Węgra. A było to w roku 1978. Zatem ma prawie pół wieku!

Wnioskując z jej wyglądu- przedmiot nazwijmy to kultowy z Azji- w jakiś sposób znalazła się w miejscu, w którym zakupił bądź dostał ją mój dziadek. Ale tu ślad się urywa, a historia figurki na pewno była dłuższa od tej, którą ja znam.

Powstał wspaniały palimpsest znaczeniowy!

Jakie wspaniałe podróże odbył ten przedmiot!

Ilu różnych ludzi spotkał na swojej drodze zanim osiadł na mojej półce!

Pamięć to wspaniała przestrzeń!

Koszalińskie koło czasu, proces, Katarzyna Zimnoch i Paweł Kleszczewski, Nowe Księstwo Pomorskie, 2026, Muzeum w Koszalinie
Konik Studio, lampa / butelka od sektu z Trzebusza / Koszalińskie Koło Czasu

Pamięć to wspaniały pojemnik.

Koszalińskie Koło Czasu, Konik Studio, akcja
Kasia Zimnoch w akcji, Dąbie

Spoglądam wokół- pełno przedmiotów. A każdy z nich od stworzenia- czy to ręką ludzką czy przy pomocy maszyn- poprzez użytkowanie (przez KOGOŚ) aż do „śmierci na śmietniku historii” ma swoją WŁASNĄ historię.

Koło Czasu, Koszalin, Muzeum
Koszalińskie koło czasu, proces, Katarzyna Zimnoch i Paweł Kleszczewski, Nowe Księstwo Pomorskie, 2026, Muzeum w Koszalinie

To historia jego „życia”.

To także historia jego przydatności i podróży z tą -główną dla oceny przedmiotów w uniwersum człowieka- cechą.

Ta HISTORIA przedmiotu- a otaczamy się nimi we wszechobecnym wymiarze!- jest również wpisana w „wielką” historię użytkowników.

Tutaj spotykają się dwie pamięci- pamięć krótkoterminowa przykładem mogą być przedmioty jednorazowego użytku lub stworzone już z terminem zużycia z pamięcią tego, który użytkował ów przedmiot li tylko, przez krótki okres swojego, dłuższego życia.

Chusteczka higieniczna. Ot, przedmiot krótkiego żywota! W okresie jesienno-zimowym jesteśmy w stanie zużyć wielokroty pakowanych po dziesięć, złożonych, gotowych do użycia.

Wyjmujemy taką chusteczkę, rozkładamy, wydalamy dziurami nosowymi ciecz, która oblepia chusteczkę i korzystamy zwykle z jej czterech rogów i wyrzucamy. Można wrzucić ją do ognia- ginie natychmiast. Można także zutylizować- wrzucając ją do kosza na śmieci. Wówczas prawdopodobne, że po długiej podróży ostatecznie wyląduje w ogniu lub w ziemi. I po jakimś określonym czasie- zginie. Rozłoży się. Nie będzie jej. Nie będzie już chusteczką higieniczną.

Koszalińskie koło czasu, proces, Katarzyna Zimnoch i Paweł Kleszczewski, Nowe Księstwo Pomorskie, 2026, Muzeum w Koszalinie
Koło Czasu, 760 lat Koszalina, Konik Studio

Weźmy pod rozwagę inny przedmiot- słoik. Weck. (Akurat słoik, na który patrzę- stoi obok figurki Buddy. Połączenia. Jedno prowadzi do drugiego, i jest połączone z trzecim. ITD.)

W jego szklanym odbiciu widzę taką scenę:

Dwoje ludzi, na spacerze skręca w boczną dróżkę, którą zwykle nie chodzą. Nie ma jeszcze kwietnia- więc liście są brązowo- szarym dywanem pod ich stopami, a gałęzie skrywają pączki zwiniętych liści i jeszcze nie kolących dzikich jeżyn. Spacerują przed siebie. Wpatrują się w ziemię pod stopami, bo ona odkrywa ich oczom skarby!

Oto podnieśli z ziemi kawałek słoika, z grubego szkła, ładnie zaokrąglonego na boku, z charakterystycznym górnym zakończeniem. No i – całą!- zakrywkę czyli napis „weck”.

To znalezisko POSIADA nie tylko SWOJĄ HISTORIĘ, ale i historię TEGO KONKRETNEGO MIEJSCA i jak się tu znalazło? A skoro było w użytkowaniu- to i historię UŻYTKOWNIKA lub UŻYTKOWNIKÓW. A jeśli i historię tego miejsca to i TEGO REGIONU. Całego Pomorza- z jego całą historią.

A to już wiele!

Konik Studio
Konik Studio
A jeśli teraz prześledzimy HISTORIĘ całego słoika?

Radosny śmiech rozbrzmiewał w całej kuchni, kiedy mama przyniosła do domu cztery wecki.

-Jeden na kotlety, albo nie! Dwa! Dwa na kotlety!- powiedziała mama odstawiając ostrożnie na kuchenny stół swoje szklane zakupy. Z dumą utkwiła wzrok w tym wspaniałym przedmiocie.

Kiedy jej wzrok ześlizgnął się ze szklanych okrągłości na wzrok córki, która naprzeciw niej podziwiała to co i ona, zobaczyła jej śmiejące się oczy i już wiedziała, że córka także będzie korzystała z tego wspaniałego wynalazku.

Przykładowy tekst, który na pewno można spotkać w książkach z czasów, kiedy weck był wspaniałym wynalazkiem- spopularyzowanym do użytku domowego.

Koszalińskie koło czasu, proces, Katarzyna Zimnoch i Paweł Kleszczewski, Nowe Księstwo Pomorskie, 2026, Muzeum w Koszalinie
zakrętka od "Wecka" służy jako przykrywka do dzbanka do kawy.
Historia słoika Weck zaczęła się w 1900 roku, gdy Johann Weck założył w Niemczech firmę opartą na patencie Rudolfa Rempela. Jego system szklanych wieczek z gumową uszczelką i klipsami zrewolucjonizował domowe przetwórstwo, dając początek terminowi „wekowanie”. Dziś słoiki z charakterystyczną truskawką są światowym symbolem jakości i ekologicznego przechowywania żywności.

Inny- którego BOHATEREM jest ten sam SŁOIK.

Oto JA, słoik kotletów. Właśnie zostałem szczelnie zamknięty. I odstawiony do szafki pod oknem.

Zdążyłem zamknąć oczy, wydawało mi się, że jest noc- wtedy jest spokojnie i cicho i ja też śpię, jak wszystko w domu. Ale tym razem było inaczej.

Otworzyłem oczy i zobaczyłem jak te same ręce, które wkładały we mnie kotlety i zalewały je tłuszczem, w pośpiechu zabierają mnie w jakieś zimne miejsce i ? zakopują!

Tak!

Zastałem zakopany!

Ale poszedłem spać- wydawało mi się, że spałem. A kiedy nie spałem to dochodziły mnie odgłosy z ziemi- jakieś bieganie, krzyki chyba. A potem cisza. A potem znów jakieś bieganie.

No i potem to już było ciemno i cicho. Spałem więc sobie.

I po długim czasie usłyszałem znów bieganie. I metalowe stukanie. Miarowe.

Coraz szybsze i szybsze, aż ciemność przestała być wokół mnie i zobaczyłem jakichś ludzi i ich ręce wyciągające mnie z ziemi.

Konik Studio, Koło Czasu, Koszalin
Odkopywanie słoików z mięsem w Pomeranii

Byłem przekazywany z rąk do rąk, aż usłyszałem:

-Głupi! Jak wyrzucić?! Toż to kotlety w smalcu! Pewne jeszcze są zjadliwe!

-to był kobiecy głos.

W chwilę straciłem całą swoją zawartość! Odstawili mnie z szacunkiem na bok. Ręce kobiety zabrały mnie i znalazłem się w kuchni. A przynajmniej- kiedyś to na pewno była kuchnia.

Świadczą o tym kran z bieżącą wodą, zlew i dwa garnki w kącie. A, no i jeszcze ze trzy czy cztery inne wecki, obok garnków.

Zasnąłem w tym nowym miejscu. Spałem niespokojnie. Słyszałem jak coś trzeszczy i skrzypi, a potem odpada kawałek ściany i nie ma już rogu z garnkami i innymi weckami.

Ja przetrwałem. Garnki, wecki i kobieta, która mnie tu przyniosła też nie.

Potem w innej części, gdzieś poza mną- słyszałem jak zawaliła się inna ściana. I znów było cicho.

Potem ktoś tu chodził i szukał czegoś.

Znajdował wecki w kawałkach i jeden CAŁY!

Ale miał szczęście!

Każdy, najmniejszy fragment niesie odprysk całości, z której pochodzi. Ale nie jest to czytelny fragment, jak jeden z puzzli- odpowiedni w kształcie, dający pojęcie o całości. Jego odprysk nie stanowi o całości. Nie jest fragmentem formy. Jest nią, ale jednocześnie nie jest. Mówi i nie mówi zarazem.

A więc Pamięć to wspaniały pojemnik!

Jakżeż bez miary!

A jakby Pamięć oblekła się w ciało?

Koszalinia, Koło czasu, pieczatka, Kasia Zimnoch, 760 lat Koszalina, Muzeum w Koszalinie
Kasia zimnoch, numery, Koło Czasu

Pamięć to wspaniałe uosobienie historii!

Weźmy pamięć Koszalinii.

KOSZALINIA- personifikacja miasta Koszalin. Uosobiona siła, historia, dzieje tego danego miejsca na ziemi.

Maluje się ją jako niewiastę krzepką, o dwóch twarzach, strojnie odzianą w szatę pół w tarcze ze ściętą głową Jana Chrzciciela, a pół w tarcze z rycerzem z tarczą piastowską i chorągwią z gryfem w otoczeniu tarcz herbowych, stojącą pod górą. Za sobą ma łódź, z której wystają metalowe niebieskie ptaki a przy łodzi młyn wodny i koło młyńskie.

Niewiasta jest to krzepka gdyż do pracy nawykła i życia czynnego. To także symbol sprawczości i dumy. Dwie twarze posiada gdyż w skomplikowaniu dziejów dwie siły[1] czyniły wysiłki by wcielić ją w swoje władztwo. Strojnie odziana jak w święto- gdyż świętuje swoje urodziny. Jej szata przypomina o herbach miasta, którym się pieczętowało wcześniej i dziś w czasie.

 W otoczeniu tarcz herbowych przedstawiana ze względu na uproszczenie historii- orzeł piastowski na jednej, na drugiej- gryf, na trzeciej-czarny orzeł, na czwartej- czerwony orzeł i ostatni- orzeł   polski.

Stoi ona pod górą Chełmską -początkiem. A więc podkreśla swój rodowód. Stąd się rozwijała, szła powoli w czasie coraz dalej i dalej. Aż doszła do Morza. I tam też zapragnęła być.

I stąd przedstawia się za nią łódź, która jest symbolem życia na morzu i prac z nim związanych, a wewnątrz łodzi znajdują się ptaki- symbole.

Muzeum w Koszalinie, Koło czasu, Konik Studio
Koszalińskie koło czasu, proces, Katarzyna Zimnoch i Paweł Kleszczewski, Nowe Księstwo Pomorskie, 2026, Muzeum w Koszalinie

Niebieskie, metalowe, jednakie, wielkie- większe niż naturalne, nawiązujące do zgromadzeń społeczeństwa gdzie mogą poczuć się jak jedność w ich obliczu.Przy łodzi- młyn wodny, który do dziś stoi, a więc jest świadkiem historii i połączeniem w czasie.Młyńskie koło jak Koło Fortuny- zmienny Los od początków do dziś symbolizuje.

Możliwy opis wyobrażenia miasta Koszalin jako Koszalinii w traktacie ikonologicznym podobnym do C. Ripy (Cesare Ripa, Iconologia, przekł. Ireneusz Kania, Kraków 2002.)

Koszalinia pamięta jak Góra nie miała nazwy, była święta. Pamięta jak zaczęto nazywać Górę i zakładać pierwsze osady. Jak zaczęto mówić a później zapisywać nazwy i przynależności, własności. Jak osuszano tereny bagienne, żeby posadzić rośliny. Jak wycinano lasy i budowano drogi i mosty. Jak drogi wydeptane przez ludzi, stawały się drogami dla idących i jadących, jak drogi kamieniały i zajmowały coraz więcej miejsca wokół.

Ale drogi też łączyły i po nich podróżowali uczeni, kupcy, idee, wynalazki, przedmioty, kultura i ta materialna i ta niematerialna.

Pamięć Koszalinii mieści w sobie pamięć przodków- WSZYSTKICH przodków: przodków tych co teraz tu mieszkają i przodków wszystkich innych którzy tu pomieszkiwali w przeszłości, a to jest całe archiwum pamięci!

Raz jeszcze, podsumowując: Pamięć Koszalinii to wspaniały pojemnik w postaci uosobienia historii.

[1] Oczywiście- uproszczenia na Niemcy i Polskę.

Koszalińskie koło czasu, proces, Katarzyna Zimnoch i Paweł Kleszczewski, Nowe Księstwo Pomorskie, 2026, Muzeum w Koszalinie

Katarzyna Zimnoch

ENTER KONIK STUDIO ARTEFACTS COLLECTION

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *