Konik Studio, akcja Jesteśmy Falą, Republika Wolności, Świetlica Stoczni Szczecińskiej.
Zostaliśmy zaproszeni w ramach rewitalizacji więzi społecznych przez Rafała Bajenę do tego historycznego, najważniejszego w całym szczecińskim uniwersum budynku – symbolu – w którym moja babcia minęła na korytarzu towarzysza Gierka, kiedy to w roku 1971 szła do toalety. Pracowała pewnie w którymś z opuszczonych pokoi na pierwszym piętrze, między którymi niedawno przechodziliśmy w drodze do Świetlicy. Tam kiedyś moja mama uczestniczyła w zebraniu kolektywu – pamiętam to tylko ze zdjęcia.
Witraż i Relikwiarz Konik Studio w Stoczni Szczecińskiej
Relikwiarz - co staje się niezwykłe, kiedy obdarzymy to uwagą?
Jestem z rodziny stoczniowej. Mój dziadek, inżynier, popłynął nowo oddanym statkiem do Arabii w rejs próbny i przywiózł tradycyjne miejscowe nakrycie głowy, z którego do dnia dzisiejszego przetrwał ino ozdobny sznur. Pracowała tam także ciocia, pociotki i znajomi, a także sąsiedzi z bloku na Pomorzanach. Po wielu z nich odziedziczyłam pamiątki, które są relikwiami stoczni – stopnia dostępnego dla zwykłych, jednych z tysięcy jej pracowników. Z przedmiotów tych układamy relikwiarz małej historii – wielkiej historii. Postawimy go w nawie bocznej tej solidarnościowej katedry. Okna nawy wychodzą na widok jak z pocztówki: ikoniczny widok portowego Szczecina z dźwigami, żółtymi suwnicami, elewatorem Ewa i całym tym morskim mirażem. Tam zawisną witraże – ptaki, dusze. Lecieć będą między dźwigi.
"Sąsiedztwo rzeczy było ważniejsze niż same rzeczy."
Kraków ma bronowickie stroje weselne, Kaszubi tabakę, Podlasie ma wszystko, czego zapragnie, a Szczecin między innymi ma Stocznię – miejsce mitu, skąd płynęły opowieści pod nasze betonowe strzechy. Nasłuchałam się o tym, zapomniałam. I przypominało mi się.